Michał Rakulski
Trockistowska „krytyka” stalinizmu

Pan Krzysztof Wójcicki, jeden z redaktorów trockistowskiego portalu Władza Rad, na którym broni się imperialistycznej agresji U$A na Afganistan – jest niewątpliwie jednym z mądrzejszych ludzi w szacownym gronie wielbicieli Polskiej Partii (Arystokracji) Pracy. Nie oznacza to jednak, że bardzo mądrym, wszakże być mądrym pośród głupców – to żadna wielka mądrość. Nie mniej jednak jest tam poważniejszym teoretykiem i podejmuje się – z różnym skutkiem (przeważnie ciągnącym ręce w dół, gdy czyta to marksista) – analizy różnych tematów, które nie przychodzą nawet do głowy pozostałym redaktorom. Dlatego też poświęcamy mu więcej uwagi, czego wyrazem jest m.in. ten artykuł.
Pan Wójcicki podjął się krytyki stalinizmu z pozycji trockizmu. W zasadzie mogłoby to wzbudzić wyłącznie śmiech, ale wolimy zogniskować siły na obaleniu plotek, bajek i hipotez, które usiłuje inteligentnym językiem przemycić p. Wójcicki, a także udowodnić, że trockizm to zwyczajny oportunizm, który z rewolucyjną nauką nie ma nic wspólnego.
Artykuł, który poddajemy krytyce nosi tytuł: „Stalinizm jako rewizjonizm” [1] i ukazał się 25 sierpnia 2010 roku.
1. Częściowo słuszna definicja rewizjonizmu i całkowicie błędna definicja stalinizmu według p. Wójcickiego
Definicja rewizjonizmu, chociaż nie skonkretyzowana i rozwleczona u p. Wójcickiego na kilkanaście wierszy ględzenia o głupocie walki o prawa gejów, sprowadza się do jednej linijki:
„Nic nie stoi niestety na przeszkodzie aby poglądami marksistowskimi zainteresowały się nieproletariackie klasy lub warstwy dla realizacji własnych interesów.”
I to jest definicja całkiem słuszna, chociaż osobiście wolimy definicję LLCO, gdyż oddaje rzecz lepiej:
„Rewizjonizm oznacza rewizję rewolucyjnego serca marksizmu. Rewizjonistami są ci, którzy zamieniają rewolucyjną naukę w jej całkowite przeciwieństwo. Jest to nakładanie „marksistowskiej” maski na kontrrewolucję i ucisk.”
Wszakże przedstawiciele nieproletariackiej warstwy – Lenin czy Mao – „zainteresowali się” poglądami marksistowskimi (nie zapominając o tym, że przecież nie-proletariusz Marks stworzył marksizm!) nie w celu realizacji swoich własnych interesów, lub interesów swojej warstwy, lecz właśnie w celu realizacji interesów proletariatu. Dlatego też definicja p. Wójcickiego jest częściowo słuszna, definicja LLCO oddaje rzecz lepiej, gdyż mówi wprost o tym, czym jest rewizjonizm w samym ruchu komunistycznym.
Wychodząc z tego częściowo (ale właśnie w tym rzecz!) słusznego stanowiska – p. Wójcicki podejmuje się zdefiniowania stalinizmu. I tutaj właśnie zaczyna się objawiać rewizjonizm, który towarzyszyć będzie p. Wójcickiemu już do końca.
Jak bowiem definiuje on stalinizm?
„Podobnie należy rozumieć historyczny stalinizm – jako rewizjonizm stworzony w interesie warstwy rządzącej nomenklatury. Stalinizm chciał się widzieć jako jedynie słuszny „marksizm-leninizm”, „genialne rozwinięcie zasad marksistowskich stworzone przez Słoneczko Ludzkości wbrew knowaniom krwawej trockistowsko-bucharinowskiej szajki”. Jest on niczym innym jak nieproletariacką nadbudową na idei marksistowskiej – podobnie jak socjaldemokracja i rewizjonizm „zielono-różowo-tęczowy” stworzoną tym razem w interesie biurokracji partyjno-państwowej , sprawującej władzę w ZSRR. O tyle perfidnym, że nad udowodnieniem słuszności stalinizmu pracowały tysiące ludzi. Staliniści bardzo zręcznie potrafili oszukać że są jedynymi prawdziwymi marksistami, jak mieli za sobą organy państwowe i aparat bezpieczeństwa.”
Powiemy na razie tylko, że gdy dochodzi do definiowania stalinizmu, zaczynają się u p. Wójcickiego epitety i soczyste wyrażenia, wzięte rodem z książek burżuazyjnych historyków takich jak Pipes, Wołkogonow czy Davies. Ale czy ktokolwiek, kto traktuje socjalizm jak naukę, miał kiedykolwiek wątpliwości, że trockizm to drobno-burżuazyjny, „ynteligencky” prąd w ruchu robotniczym?
2. „Jedyna słuszność” i „interpretowanie marksizmu”
Pan Wójcicki przechodzi do uzasadnienia – dlaczego stalinizm to rewizjonizm. Zaczyna się litania do Matki Boskiej Trockistowskiej. Pan Wójcicki wcale nie mówi o praktyce stalinizmu, wcale nie pisze o sukcesach w budowie socjalizmu i nie konfrontuje burżuazyjnych kłamstw na temat systemu władzy w ZSRR z rzeczywistością, nie mówi nic o praktyce, bo podświadomie zdaje sobie sprawę z tego, że krytykowanie sukcesów ZSRR w budowie socjalizmu i walce z imperializmem z perspektywy trockistowskiej – zaprowadziłoby tylko – gdyby trzymać się faktów – do jeszcze większego pogrążenia się trockizmu.
Wywody pana Wójcickiego opierają się na krytyce tzw. „jedynej słuszności” i na pochwale „wszechstronnej interpretacji dzieł klasyków”:
„Treść zostaje w gruncie rzeczy niezmieniona, ale narzucone odgórnie przez biurokrację quasi-religijne „jedynie słuszne” interpretacje dzieł stoją w otwartej sprzeczności z metodą dialektyczną która z założenia nakazuje wszechstronne podejście do rzeczy.”
Zastanówmy się. Czy istnieje wiele słuszności? Czy sprzeczne ze sobą poglądy mogą być jednocześnie słuszne? To klasyczna bzdura, którą lansują trockiści. To liberalizm i postmodernizm, w myśl których nie istnieje prawda, a jedynie idee. Pisałem o tym już w maju zeszłego roku:
„Bo oto idea socjalistyczna wyrwała się u nich [lewicowców] z oków społecznej bazy, z oków materii, z oków ekonomicznych i społecznych procesów i ostała się jako czysta idea, walcząca z innymi ideami wyłącznie na tle myślowym, w królestwie idei.” [2]
P. Wójcicki uważa, że dialektyka to „wszechstronne podejście do rzeczy”. Ma rację. Tyle, że nie poprzestaje ona na tym „wszechstronnym podchodzeniu”, nie tylko „interpretuje świat”, ale uznaje, że w walce sprzeczności jedno wygrywa, a drugie – odchodzi w niebyt, przegrywa. A więc jedno staje się słuszne, a drugie – błędne. Po to jest właśnie „wszechstronna analiza”, aby udowodnić, co jest jedynie słuszne, co jest prawdą, a co jest błędne, co jest fałszem.
Pan Wójcicki uważa zaś, negując tym samym podstawową zasadę myślenia dialektycznego, że istnieje wiele prawd, że nie można stwierdzić, co jest prawdą, że istnieje tylko „interpretacja”, nie trzymając się dialektycznej definicji „prawdy”, lecz stosując metodę postmodernistyczną, metodę liberalną. Dla p. Wójcickiego istnieje abstrakcyjna prawda, interpretacja w postaci „wszechstronnej analizy”. Jak mówił Lenin – „prawda[/słuszność] jest zawsze konkretna”. I jedyna.
Co w praktyce oznaczają te pretensje do „interpretowania” ze strony Władzy Rad? Oznaczają wolność bytu dla trockizmu, wolność fałszu i błędności. Oznaczają wolność głoszenia bzdur. Oznaczają ostatecznie prawomocność używania haseł marksizmu w interesie drobnej burżuazji. I to jest właśnie klasowy sens „wolności interpretacji”, jeżeli chcecie – „wolności [bezpodstawnej] krytyki” tego, co zwyciężyło, tego, co wygrało, tego, co okazało się jedynie słuszne.
Lenin genialnie pisał o „wolności krytyki/interpretacji” w „Co robić?”:
„I jeśli oceniać ludzi nie według wspaniałego munduru, w który sami się przyodziali, nie według efektownego miana, które sami przybrali, lecz według tego, jak postępują i co w rzeczywistości propagują – to stanie się jasne, że ‘wolność krytyki’ oznacza wolność oportunistycznego kierunku, […] wolność wprowadzania do socjalizmu burżuazyjnych idei i burżuazyjnych pierwiastków.” [3]
Albo:
„[…]sławetna wolność krytyki nie oznacza zastąpienia jednej teorii inną, lecz oznacza wolność od wszelkiej jednolitej i przemyślanej teorii, oznacza eklektyzm i brak zasad.” [4]
Więcej w tej sprawie powiedzieć nie można.
Pan Wójcicki jednakże broni się dalej. Pisze on:
„Staliniści bardzo zręcznie potrafili oszukać że są jedynymi prawdziwymi marksistami, jak mieli za sobą organy państwowe i aparat bezpieczeństwa.”
A tym samym odchodzi ponownie od zasad materializmu dialektycznego. W jaki sposób Stalin, a nie Trocki odniósł sukces i umocnił państwo dyktatury proletariatu, które dla stłumienia oporu wyzyskiwaczy miało do dyspozycji silne „organy państwowe” i silny „aparat bezpieczeństwa”? Proste. Teoria Stalina była słuszna, a teoria Trockiego – błędna. Nie bez znaczenia jest też fakt, jaka klasa identyfikowała się z teoriami tych przywódców. Marksizm uczy nas, że teorie, idee są odbiciem pozycji danej klasy społecznej. To dlatego proletariat bez większych problemów przyjmuje marksizm jako swoją naukę, podczas gdy burżuazja przeciwstawia mu swoje wizje świata – najczęściej różne formy liberalizm
u, konserwatyzm, faszyzm… Jaka była klasowa baza grupy Stalina, a jaka była klasowa baza grupy Trockiego? Pan Wójcicki nie wspomina o tym, bo dziwnym faktem jest, że masy proletariackie jednoznacznie poparły grupę Stalina w walce o władzę, a „rewolucja antybiurokratyczna” Trockiego interesowała tylko zarozumiałych drobnomieszczan. Pan Wójcicki odchodzi o zasad materializmu, które mówią, że wygrywa to, co słuszne, a przegrywa to, co błędne nie w oparciu o metafizyczną „słuszność”, lecz o podstawowe kryterium prawdy – praktykę.
Teoria Stalina? Stalin nie wniósł wiele nowości do teorii marksizmu. Dlaczego uważamy i dlaczego sam Stalin uważał, że „stalinizm” to nie jest etap rozwoju marksizmu? Bo stalinizm to nic innego jak nazwa dla okresu rządów Stalina w WKP(b). Lub inaczej – dla „praktycznego zastosowania leninizmu w okresie budowy socjalizmu.” W gruncie rzeczy „stalinizm” to pojęcie, stosowane przez burżuazyjnych polityków i historyków, które wymyślił drobnomieszczanin Trocki.
3. „Stalinizm to wypaczenie leninizmu”
Pan Wójcicki nie wie o tym, że stalinizm to nie teoria, lecz nazwa okresu. Dlatego też usiłuje oddzielić stalinizm od leninizmu na gruncie teoretycznym. Uważa on, że stalinizm to wypaczenie leninizmu, że to rewizjonistyczna teoria, narośl na zdrowej tkance leninizmu. Pisze on:
„Biurokracja, jako pasożytnicza narośl na organizmie robotniczego państwa, stworzyła pasożytniczą narośl na marksistowskiej ideologii.”
I, że stalinizm to:
„rewizjonizm stworzony w interesie warstwy rządzącej nomenklatury.”
Wypadnie nam o „biurokratycznej warstwie rządzącej nomenklatury” pomówić dokładniej niżej.
Tymczasem pan Wójcicki obraca się nadal w kręgu teorii, ukazując tym samym cały swój rewizjonizm, pozbawiając marksizm jego rewolucyjnego ducha – czyli porzucając dialektykę. Wójcicki używa tego samego, o co niesłusznie oskarża Stalina – używa „luk w dziełach klasyków”. Wszakże te „luki” mają rzekomo świadczyć o słuszności trockizmu. Luki tworzył nie Stalin, luki tworzy pan Wójcicki. Wójcicki wyrywa z kontekstu cytaty, zaczerpnięte za Stalina, usiłując tym obalić Stalina, przypisując mu nawet trockizm. Zaczyna on od sztandarowej rozbieżności między Stalinem (de facto – Leninem) a Trockim, a mianowicie czy możliwa jest budowa socjalizmu w jednym kraju.
„Stalin manipuluje cytatami Lenina o możliwości zwycięstwa rewolucji w jednym kraju. Błędnie utożsamiając ustrój socjalistyczny z ustrojem który nastąpi zaraz po rewolucji, podczas gdy pod koniec 1924 roku kiedy pisał on broszurę „Rewolucja proletariacka a taktyka komunistów rosyjskich” wszyscy bolszewicy doskonale zdawali sobie sprawę że to nie jedno i to samo, dlatego swoje odejście od Lenina przedstawi. Nie mniej jednak Stalin pozostając przy tym utożsamieniu zarzuca opozycji „niewiarę w możliwości proletariatu rosyjskiego”, co stanowiło jeden z głównych elementów rozprawy z nią.”
Na czym polega ta manipulacja cytatami Lenina? Pan Wójcicki nie wyjaśnia.
„Wszyscy bolszewicy” – czy to oznacza Bucharina i Trockiego?
Niewiara w możliwości proletariatu rosyjskiego jako dobra cecha?
Komentować nie trzeba, płytkość polemiki widać jak na dłoni.
Dlaczego zaraz po rewolucji nie może nastąpić socjalizm i co to jest według p. Wójcickiego socjalizm?
Nie ma on swojej własnej definicji, a jedynie definicję Trockiego:
„Lew Trocki w ‘Zdradzonej rewolucji’ podaje jasne i klarowne kryterium, czego potrzeba aby ustrój mógł zostać uznany za socjalizm – musi stać na wyższym poziomie rozwoju niż najwyżej rozwinięte kraje kapitalistyczne i nie może grozić mu powrót do kapitalizmu wskutek wewnętrznych sprzeczności, tak jak systemom kapitalistycznym nie zagraża przywrócenie feudalizmu.”
Zanim przejdziemy do omówienia tej definicji, podajmy najpierw naszą definicję socjalizmu:
„Socjalizm należy rozumieć przez pryzmat władzy, przez pryzmat walki klas. Socjalizm należy rozumieć jako etap przejściowy do komunizmu. Socjalizm następuje, kiedy proletariat przejmie kontrolę nad społeczeństwem. Proletariat posiada rolę przewodnią. Proletariat przejmuje i buduje władzę państwową. Innymi słowy, socjalizm jest wtedy, kiedy społeczeństwo zostaje zreorganizowane tak, by służyć długoterminowym interesom proletariatu.” [5]
Zacytujmy jeszcze jeden ustęp z wyżej cytowanego artykułu:
„Jednym z najbardziej rozpowszechnionych nieporozumień jest pojmowanie socjalizmu wyłącznie jako sposób produkcji, który charakteryzuje wysoki udział sektora państwowego, nacjonalizacja przemysłu albo wielkie programy pomocy społecznej. Wszystkie te rzeczy występowały w socjalizmie, lecz nie występują one wyłącznie w socjalizmie. Państwa faszystowskie, europejska socjaldemokracja, liberalne programy społeczne w Stanach Zjednoczonych, państwowy kapitalizm epoki rewizjonizmu w Związku Radzieckim i Chinach, narodowo-burżuazyjne państwa Wenezueli, Libii, Kuby, Islamskiej Republiki Iranu – wszystkie one współdzielą powyższe rzeczy w mniejszym lub większym stopniu, ale nie są one prawdziwie socjalistyczne.”
Wójcicki właśnie w ten sposób rozumuje to czym jest socjalizm, powtarzając za Trockim jego jednostronną i ograniczoną definicję. Pan Wójcicki zapewne uważa, że w warunkach NEP-u, kiedy istniał w społeczeństwie radzieckim kontrolowany przez państwo dyktatury proletariatu kapitalizm – nie było socjalizmu. Lecz NEP był obliczony na spełnienie „długoterminowych interesów proletariatu”. I tak w istocie było. Według nas jasne jest, że rewolucja socjalistyczna zaprowadza socjalizm. W 1917 roku władzę w Rosji objął proletariat, objęły rady.
Przejdźmy do dokładniejszej analizy trockistowskiej definicji socjalizmu.
Opiera się ona w zasadzie na dwóch błędnych założeniach.
4. Trockistowska i marksistowska definicja socjalizmu.
Po pierwsze na niemierzalnym, idealistycznym „wyższym poziomie rozwoju”, który de facto sprowadza się do wyścigu z krajami kapitalistycznymi w dziedzinie technologii produkcji. A to jest nic innego jak po prostu Teoria Sił Produkcji. Teoria, która obaliła dyktaturę proletariatu w ZSRR i w Chinach i doprowadziła do tego, co istnieje tam obecnie. Trocki postrzega socjalizm przez pryzmat techniki, a nie przez pryzmat człowieka. Definicja Trockiego mówi, że socjalizm to po prostu wyższa technologia niż w krajach kapitalistycznych. Pisałem w maju zeszłego roku:
„Gospodarka socjalistyczna opiera się na wzroście bogactwa ogólnospołecznego, na zaspokojeniu potrzeb narodowych. Gospodarka kapitalistyczna opiera się na stałym dążeniu do zwiększania zysków. A zysk pochodzi z wyzysku. Próby współzawodnictwa (pokojowego) ze strony rewizjonistów z gospodarkami kapitalistycznymi opierały się na przyjęciu założenia, że zysk jest najważniejszy, nie zaś potrzeba ludzka. Teoria sił produkcji, której hołdowali rewizjoniści i radzieccy (Mikojan czy Kosygin) i chińscy (Deng Xiaoping czy Liu Shaoqi) jest przejściem do stosunków kapitalistycznych, tyle że ukrytym pod rozpalonymi do czerwoności – czerwonymi sztandarami.” [6]
Dla Trockiego socjalizm to nie przekształcenia społeczeństwa, lecz przekształcenie techniki w stopniu, który nie znany jest chyba nawet samym trockistom. Bo kiedy określić, że technika osiągnęła wyższy stopień rozwoju niż w krajach kapitalistycznych? Kiedy produkuje się więcej w krótszym czasie? A może gdy państwo socjalistyczne posiada lepsze maszyny? Trockizm wszystko to sprowadza do dziedziny lepszego, pełniejszego i szerszego zaspokajania potrzeb większych rzesz ludności. Lecz zakłada jednocześnie wzrastanie tych potrzeb. Stąd na przykład pochwała konsumpcjonizmu i rozumienie socjalizmu i komunizmu jako „obfitości dóbr” przez jednego z głównych redaktorów Władzy Rad – Tresa [7]. W niewoli towarów żyją panowie trockiści! W niewoli burżuazyjnej kategorii „dobra”, stworzonego nie przez marksistowską ekonomię polityczną, lecz przez ekonomię polityczną burżuazji.
Stalin tak oto opisuje to zjawisko sprowadzania procesu produkcji do procesu czysto technicznego:
„W ten sposób słuszną myśl, że siły wytwórcze są najbardziej ruchliwymi i rewolucyjnymi siłami produkcji, t. Jaroszenko doprowadza do absurdu, do negowania roli stosunków produkcji, stosunków ekonomicznych w warunkach socjalizmu, przy czym zamiast pełnokrwistej produkcji społecznej, otrzymuje jednostronną i anemiczną technologię produkcji – coś w rodzaju bucharinowskiej «techniki społeczno-organizacyjnej».” [8]
Drugie błędne założenie polega na tym, że Trocki odchodzi w swojej definicji od dialektyki, twierdząc, że socjalizm to ustrój, w którym nie ma już sprzeczności. Socjalizm to dla Trockiego ustrój idealny, który nastaje w jednym momencie, gdy rewolucję za jednym zamachem zakłada teoria rewolucji permanentnej. Trocki nie zauważa, że sprzeczności i klasy istnieją nadal w socjalizmie, i że w warunkach dyktatury proletariatu walka klasowa staje się jeszcze ostrzejsza.
Bowiem czym jest dyktatura proletariatu według Lenina?
„Dyktatura proletariatu jest to uporczywa walka, krwawa i bezkrwawa, prowadzona środkami przemocy i pokoju, zbrojna i gospodarcza, pedagogiczna i administratorska – przeciw siłom i tradycjom starego społeczeństwa.” [9]
– pisał Lenin już w okresie nastania nowego społeczeństwa.
Co ciekawe, to właśnie przez takiego typu, prawie trockistowskie twierdzenia – socjalizm w ZSRR w ostatecznym rozrachunku – przegrał. Stalin co prawda nie uważał, że nie istnieją w łonie socjalizmu sprzeczności pomiędzy klasami, lecz zwracał uwagę raczej na sprzeczność pomiędzy siłami wytwórczymi, a stosunkami produkcji, a nie na sprzeczności na innych polach niż sprzeczność ekonomiczna. Byt rzecz jasna kształtuje świadomość, lecz historia wiele razy pokazała, że ograniczanie się wyłącznie do tego twierdzenia jest błędem. Jako, że nie istniała sprzeczność w wytwarzaniu, nie było wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy, a gospodarka wsi i gospodarka miast działała jak jeden organizm – Stalin doszedł do wniosku, że sprzeczności pomiędzy klasami w kraju socjalistycznym stają się nieantagonistyczne. To był błąd i z tego wynikało policyjne, a nie klasowe podejście do kontrrewolucji u Stalina, o którym LLCO pisało w artykule: „Kilka słów o Stalinie w dniu jego urodzin” [10]
Trocki podchodzi do sprawy idealistycznie i po burżuazyjnemu, nie uwzględniając nawet zagadnienia klas. Jest to z gruntu błędne i wynikały z tego metafizyczne kwiatki typu „pasożytniczej warstwy biurokratycznej”, o czym jednak powiemy więcej poniżej.
5. Zwycięstwo socjalizmu w jednym kraju, a permanentna rewolucja.
„Stalin ogłasza pogląd o niemożliwości całkowitego zwycięstwa socjalizmu w jednym kraju jako ‘trockizm’. […]’Trockistowski’ pogląd głoszony przez Stalina w roku 1924 był równoważy początkowo poglądowi Lenina […]”
W środku tego jest jeszcze cytat z „O podstawach leninizmu”:
„W celu obalenia burżuazji wystarczy wysiłek jednego kraju — świadczy o tym także historia naszej rewolucji. W celu ostatecznego zwycięstwa socjalizmu, w celu zorganizowania produkcji socjalistycznej wysiłki jednego kraju, zwłaszcza tak bardzo chłopskiego jak nasz, są niewystarczające — w tym celu niezbędne są wysiłki proletariuszy kilku przodujących krajów.”
- dodajmy, cytowany za „Zdradzoną rewolucją”, Trockiego – gdzież by się trockista śmiał dotknąć Stalina!
Gdyby zaś jednak sięgnął po ten artykuł Stalina, a nie wyjęty z kontekstu cytat u Trockiego – wiedziałby, że Stalin, zupełnie tak samo jak Lenin, rozgranicza „[początkowe] zwycięstwo socjalizmu” od „ostatecznego zwycięstwa socjalizmu” – czyli zwycięstwo socjalizmu w jednym kraju od zwycięstwa socjalizmu na całym świecie, a więc od komunizmu. W interesie proletariatu leży komunizm, a socjalizm – to stadium przejściowe od kapitalizmu do komunizmu. To bardzo proste, panie Wójcicki, a próby odsądzania Stalina od rewolucji światowej spełzają na niczym wobec praktyki historycznej, która pokazała, że w okresie stalinizmu powstało mnóstwo krajów, w których ludzie weszli na socjalistyczną drogę w kierunku komunizmu. W tym samym czasie trockizm potrafił jedynie nadal żądać wolności interpretacji marksizmu i krytykować ZSRR za pełne sukcesów „wypaczenie” idealnej wizji Trockiego – rzekomo leninowskiej, która znalazła się na śmietniku historii.
”Kryterium jakim posługuje się Stalin jest ultra-subiektywne, dość powiedzieć że ‘zaplanował’ on ‘zwycięstwo socjalizmu’ zapewne już w momencie rozpoczęcia pierwszej pięciolatki na jej zakończenie.”
Stalin uważał za zwycięstwo socjalizmu pokonanie ostatnich żywiołów kapitalistycznych w gospodarce Związku Radzieckiego. Dlatego stwierdził, że rok 1929 był rokiem „wielkiego przełomu”, bowiem w tym roku zakończyła się ostatecznie polityka NEP-u i ZSRR przeszedł do gospodarki planowej.
W ogóle cała krytyka leninowskiej teorii „socjalizmu w jednym kraju” opiera się na metodzie krytykanctwa, niedopowiedzeń i sloganów. Czy przeciwna jej teoria permanentnej rewolucji doprowadziła do powstania dyktatury proletariatu? Nie. Nigdzie i nigdy. I to wystarczy za najlepszy komentarz.
Mao pisze:
„Marksiści uważają, że tylko praktyka społeczna ludzi może stanowić kryterium prawdziwości wiedzy ludzkiej o otaczającym nas świecie. Bo faktycznie, tylko w procesie praktyki społecznej (w procesie produkcji materialnej, walki klasowej, doświadczeń naukowych) wiedza ludzka może zostać potwierdzona przez uzyskanie oczekiwanych przez ludzi wyników.” [11]
I tutaj leży sedno sprawy. Teoria trockistowska się nie sprawdziła, a teorię Lenina w praktyce udowodnił okres stalinizmu. Dla marksisty prawdziwa więc jest teoria Lenina, a nie teoria Trockiego.
Do końca artykułu p. Wójcicki rzuca już tylko slogany, bardzo podobne do sloganów z burżuazyjnych, antystalinowskich paszkwili. Lenin rzekomo zgadzał się z Trockim co do wybuchu rewolucji w słabszym kraju imperialistycznym, co jest jawną bzdurą. [12]
Chociażby Trocki w 1930 pisze:
„W określonych warunkach kraje zacofane mogą dojść do dyktatury proletariatu wcześniej niż kraje rozwinięte, ale dojdą później od nich do socjalizmu.” [13]
Pisze tak, gdyż według jego definicji socjalizm oznacza wyższy stopień rozwoju sił wytwórczych niż w krajach kapitalistycznych.
Lenin zaś już w 1915 pisze:
„Nierównomierność rozwoju ekonomicznego i politycznego jest bezwzględnym prawem kapitalizmu. Wynika stąd, że możliwe jest zwycięstwo socjalizmu początkowo w niewielu lub nawet w jednym, z osobna wziętym, kraju kapitalistycznym.” [14]
Trockiści w rzeczywistości podzielają punkt widzenia współczesnej burżuazyjnej ekonomii, w której istnieją kraje „rozwinięte” i „rozwijające się”. Rewolucja w Pierwszym Świecie dojdzie do socjalizmu szybciej niż rewolucja w Trzecim Świecie. Jest to bzdurą. W Pierwszym Świecie w ogóle nie będzie rewolucji!
6. „Biurokratyczna warstwa rządzącej nomenklatury”
Mówiliśmy wyżej o tym, że p. Wójcicki opiera swoje twierdzenia o stalinizmie na „fakcie”, że w Związku Radzieckim wytworzyła się pasożytnicza narośl, która dla swoich własnych interesów (mianowicie jakich?) stworzyła kult jednostki i „ideologię stalinizmu”.
Trockizm w tym punkcie objawia całe swoje anarchistyczne, drobnomieszczańskie zabarwienie, odmawiając wszelkim strukturom władzy wyższej od „rady” możliwości bycia w swoim charakterze proletariackimi. Wynika to z błędnego pojęcia biurokracji, które wylansował Trocki, obrażony faktem, że rady jednak nie chciały wybrać jego linii politycznej. Teoria ta, jak już wcześniej wspominaliśmy – wynika także z metafizycznego podejścia do klas i do socjalizmu.
Trocki wielokrotnie usiłował bardzo sprytnymi sposobami podszywać się pod kontynuatora leninizmu, pod wielkiego następcę Lenina. Pozostaje otwartą kwestia czy był to wynik megalomanii Trockiego, którą każdy, kto czytał „Moje życie” zna bardzo dobrze, czy może było to wynikiem świadomego działania, obliczonego na zanieczyszczenie marksizmu ideologią burżuazyjną.
Lenin wszakże wiele pisał o biurokratycznym niebezpieczeństwie w partii, w radach, w rządzie radzieckim i w ogóle we władzy radzieckiej. Lecz to biurokratyczne odchylenie wcale nie polegało na braku wszelkiej biurokracji, bo bez tej dyktatura proletariatu obejść się nie może.
W „Państwie a rewolucji”, Lenin pisze:
„O zniesieniu biurokracji od razu, wszędzie i ostatecznie nie może być mowy. To jest utopia. Ale zdruzgotać od razu starą machinę urzędniczą i natychmiast zacząć tworzyć nową, dającą możność stopniowego likwidowania wszelkiej biurokracji – to nie jest utopia” [15]
To samo dotyczy wszelkich struktur władzy. Sęk tylko w tym, czy ta biurokracja to czerwona biurokracja czy biurokracja drobnomieszczańska.
W tym punkcie trockizm hołduje anarchistycznej metafizyce w pojmowaniu biurokracji i władzy. Potępia ją jako jednoznacznie reakcyjną i burżuazyjną. Uważa, że biurokracja/rządząca nomenklatura jest warstwą pasożytniczą i odejściem od „czystej demokracji” rad. O „czystej demokracji” Lenin pisał w „Renegacie Kautskim”:
„Jest rzeczą naturalną, że liberał mówi o «demokracji» w ogóle. Marksista nigdy nie zapomni spytać: «dla jakiej klasy?»” [16]
Jako marksiści pytamy więc: odejście od demokracji – demokracji jakiej klasy? Trockista Wójcicki, zupełnie jak jego mistrz – Lew Dawidowicz, zapomina, że ani urzędnicy ani politycy – nie są oddzielnymi klasami. Polityk reprezentuje interesy danej, konkretnej klasy. Urzędnik służy danej, konkretnej klasie. Jeżeli pan Wójcicki potrafi udowodnić, że władze Związku Radzieckiego służyły nie rosyjskim masom pracującym, lecz międzynarodowemu kapitałowi lub rosyjskiej drobnej czy wielkiej burżuazji – niech mówi! Bardzo chętnie go posłuchamy!
Póki co potrafi tylko mówić o odejściu od czystej demokracji poprzez degenerację. Pełno ładnych słówek. Zero klasowej analizy.
Jak Lenin postrzegał państwo dyktatury proletariatu (wraz z jego całą biurokracją, władzami, armią itd. itp.)?
„Postrzegał państwo jako rodzaj broni, której jedna klasa używa w celu uciskania innej. Stare państwo to broń, której mogą użyć wyłącznie reakcjoniści. Państwo dla klas antagonistycznych nie jest po prostu neutralnym miejscem spotkań, gdzie mogą się między sobą układać i łagodzić różnice. Stare państwo nie może być zasadniczo zreformowane w kierunku socjalizmu. Lenin przyjął, że państwo powinno być narzędziem albo proletariatu, albo reakcjonistów, nigdy obydwu. Państwo jest z zasady zawsze narzędziem przyjaciół lub narzędziem wrogów.” [17]
I trudno chyba zaprzeczyć, że państwo dyktatury proletariatu z jego biurokracją, które osiągnęło tak wiele dla wyzwolenia tak wielu narodów –było narzędziem światowego proletariatu w walce o ostateczne wyzwolenie. Pół-anarchistyczne bajeczki Trockiego o wyradzającej się biurokracji to tylko wytwór rozpaczy człowieka przegranego, który obraził się na fakty.
7. Cechy charakterystyczne stalinizmu według p. Wójcickiego
Pan Wójcicki usiłuje podać cechy, według niego charakteryzujące stalinizm. Przy czym zaznaczymy tylko, że czyni bardzo dziwne rozgraniczenie na cechy z dziedziny ideologicznej i z dziedziny „praktycznej działalności politycznej”. Nie z tym jednak przychodzi nam polemizować.
a) Dziedzina ideologii
1) „stopniowe odchodzenie od materialistycznej dialektyki na rzecz czołobitności wobec biurokratycznej władzy, jaka ciąży na ideologii. Jest to najbardziej ogólna cecha rewizjonizmu, jaki wytwarzają elementy biurokratyczne w ruchu, obdarzone nadmierną władzą i pozbawione kontroli mas.”
Pan Wójcicki ponownie nie rozumie dialektyki. Za dostateczne wyjaśnienie dlaczego jej nie rozumie, jeżeli chodzi o kult jednostki – wystarczą słowa Tow. Iwanowa z pracy „Dialektyka kultu jednostki”. Pisze on tam:
„Otóż kult jednostki, jak każde inne zjawisko społeczno-polityczne ma cechy pozytywne i negatywne, ściśle związane z kontekstem historycznym w którym zaistniało.”
Kult Stalina:
„[…] przed i w trakcie wojny pełnił on funkcję pozytywną, mobilizując masy do walki o budownictwo socjalistyczne i do poświęceń w czasie wojny, a po jego śmierci zamienił się w narzędzie, które wykorzystał Chruszczow do ostatecznego wyrugowania z życia partyjnego marksizmu-leninizmu pod pretekstem wyrugowania kultu Stalina. [18]
Kult jednostki w wizji trockistów jest zawsze rzeczą negatywną. Występuje u nich zawsze jako zjawisko indywidualistyczne, a nie jako zjawisko klasowe. Kult Stalina nie oznaczał bowiem aż do roku 1953 kultu Stalina, lecz kult (popieranie/obietnicę walki) idei marksizmu-leninizmu. Oznaczał poświęcenie się idei. Stalin dla większości ludzi oznaczał wówczas zwycięstwo tej idei, był on dla proletariatu widocznym ucieleśnieniem niewidocznej gołym okiem idei marksizmu-leninizmu. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ani złego. Gorzej, gdy kult przeradza się w kult samej osoby, a zapomina się o idei, którą ta osoba reprezentowała. Ciekawe jest to, że Chruszczow bardzo mało mówi w swoim referacie na temat tego, czy Stalin prowadził partię słuszną drogą leninizmu, lecz o osobistych cechach Stalina, które są albo wyssane z palca albo oparte na pogłoskach, rozsiewanych przez burżuazję. Trockiści są przyjaciółmi Chruszczowa, przyjaciółmi rewizjonizmu, w rzeczywistości – innym odcieniem tego samego białego koloru zdrady komunizmu.
Więcej w tym punkcie mówić nie trzeba.
2) „tępienie wszelkiej opozycji wewnętrznej, swobody krytyki i prawa do wyrażania własnego zdania co rozwija się dalej w praktykę fabrykowania zarzutów przeciwko przeciwnikom biurokratycznej linii i opieraniu się na kłamstwie i fałszerstwie”
O swobodzie krytyki pisaliśmy już wystarczająco wiele powyżej. Warto tylko dodać, że trockiści pragnęliby wolności istnienia i działania dla burżuazji w państwie proletariatu, oburzając się na „tępienie opozycji”.
Warto jeszcze wyjaśnić pewną sprawę. Trockiści są oburzeni na fakt, że opozycjonistów zamknięto wreszcie w więzieniach, wykonano na nich egzekucję czy wydalono poza granice ZSRR. Trockiści nie wiedzą o tym, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce dopiero po ujawnieniu przestępstw, które ludzie ci popełniali przeciwko ZSRR. Przed ujawnieniem tych faktów WKP(b) często przyjmowała polemikę trockistów, pozwalając im otwarcie i na forum publicznym partii wyrażać swoje poglądy. To, że partia nie aprobowała teorii Trockiego, lecz leninizm – to już inna sprawa. Trockiści nigdy nie poddawali się dyscyplinie partyjnej i nigdy nie działali w myśl centralizmu demokratycznego. Trockiści zawsze idą swoją, liberalną, indywidualistyczną drogą, która ustalenia większości ma w głębokim poważaniu. I kto tu mówi o demokracji!
b) W dziedzinie praktycznej działalności politycznej
1) „Ograniczanie rewolucyjności, potulność wobec klas panujących co jest konsekwencją realizacji interesów biurokracji”
Co to wszystko ma oznaczać? Potulność wobec klas panujących? To już zupełna farsa. Ograniczanie rewolucyjności? Rozumiemy, że według trockizmu rewolucja to romantyczna wizja walk i idei, która przelewa się po ulicach, porywa tłumy i wszyscy są szczęśliwi, ale niestety rzeczywistość jest nieubłagana, a fakty są twarde. Polityka rewolucyjna nie zawsze musi być „otoczona blaskiem i chwałą wielkiej idei socjalizmu”, jak chcą widzieć to trockiści.
2) „Tworzenie rozłamu w ruchu robotniczym, mimo uporczywego głoszenia haseł o ‘jedności’. Odbywa się to przez podział ruchu na oddanych sprawie proletariatu ideowców i bezideowych, drobnomieszczańskich biurokratów”
Zarzut „rozłamowości” zawsze był kierowany przez oportunistów w stosunku do tych ludzi w ruchu robotniczym, którzy pragnęli oczyszczenia go od burżuazyjnych wpływów w postaci drobnomieszczańskich ideologii. Z zarzutem tym spotykał się każdy jeden kolejny wielki rewolucjonista – od Marksa po Mao.
Jedność jest tutaj wzięta metafizycznie, jako cnota ponad wszystko. A my nie chcemy jedności z oportunistami. Chcemy jedności robotników na gruncie marksizmu, a nie eklektycznej mieszanki. Dlatego, aby osiągnąć prawdziwą jedność – konieczny jest najpierw podział, wyraźny i klarowny podział, oddzielenie się, wskazanie na to, co jest rzeczywiście rewolucyjne, a co jest tylko rewolucyjnym sloganem.
Lenin:
„[…]tylko ludzie krótkowzroczni mogą uważać, że spory frakcyjne i ścisłe rozróżnianie odcieni są nie na czasie lub zbędne. Od utrwalenia się takiego czy innego ‘odcienia’ może zależeć przyszłość […] przez wiele, bardzo wiele lat.” [19]
W zasadzie cała historia ruchu komunistycznego nie jest wcale historią jedności, lecz historią walki. Marksizm hartował się i wzmacniał w boju z oportunizmem i różnego rodzaju burżuazyjnymi wpływami w ruchu robotniczym. Marks walczył z anarchistami, Bakunina, Lenin z mienszewikami, Stalin z trockistami, Mao chociażby z Wang Mingiem.
Wszystkim bowiem prawdziwym komunistom przyświecały słowa:
„Wszelkie pomniejszanie ideologii socjalistycznej, wszelkie odchodzenie od niej oznacza tym samym umacnianie ideologii burżuazyjnej.” [20]
Jedność to hasło, za pomocą którego ci, którzy w praktyce działali przeciwko proletariatowi rosyjskiemu – mieli otrzymywać stanowiska w partii i państwie proletariatu. Jedność – to hasełko, za pomocą którego dążono do wolności działania burżuazji w państwie proletariatu i dostępu do możliwości rozpowszechniania jej reakcyjnej ideologii na szeroką skalę.
Mao pisze o formule „jedność – krytyka – jedność”:
„Szerzej mówiąc, formuła ta oznacza, że biorąc za punkt wyjścia pragnienie jedności rozwiązujemy sprzeczności poprzez krytykę lub walkę, i tym samym osiągamy nową jedność na nowej bazie.” [21]
Słowem – jedność nie istnieje bez walki. A walka nie istnieje bez jedności.
8. Trockizm – awangarda zdrady.
„Rak stalinizmu, biurokratycznego rewizjonizmu, zżera wszystkie te organizacje które oderwane są od mas i zamiast proletariatowi – służą same sobie.”
Mylne i całkowicie nieklasowe podejście do organizacji jest domeną trockizmu. Żadna organizacja polityczna nie działa dla „samej siebie”. Nawet jeżeli nie zdaje sobie z tego sprawy – służy tej czy innej klasie, tej czy innej warstwie społecznej.
„W społeczeństwie klasowym każdy człowiek znajduje się w określonej sytuacji klasowej, toteż nie ma takiej ideologii, która by nie nosiła piętna klasowego.” [22]
– pisze Mao.
A Pan Wójcicki nadal:
„Żądanie budowy partii awangardowej, wnoszącej świadomość klasową w szeregi proletariatu tylko żeby słowo „awangarda” (straż przednia) miało jakiś sens, to ktoś musi iść z tyłu za tą awangardą, jakaś większa grupa społeczna;”
I to jest właśnie sedno faktu, że trockizm jest socjalfaszyzmem. Szukając jakiejkolwiek grupy społecznej, aby być dla niej awangardą, trockiści znajdują sobie pracujących – arystokrację pracy, a nie proletariat. Dla trockistów nie liczy się proletariat, nie liczy się lud, liczy się bycie awangardą, a proletariatem, czy ludem – może być jakakolwiek klasa w społeczeństwie. Tak to w istocie rzeczy wygląda. Ten indywidualizm, nie pragnienie słuszności, lecz pragnienie „wyróżniania się”, nie pragnienie służby ludowi, służby proletariatowi, lecz bycia awangardą proletariatu, tylko dlatego, że kieruje się proletariatem – przenika cały trockizm od góry do dołu.
„Ktoś musi iść z tyłu”. „My idziemy z przodu!” – krzyczą trockiści.
My zaś mówimy, że jeżeli organizacja chce być prawdziwą organizacją awangardy proletariatu, musi podążać za prawdziwym proletariatem, musi naukowo stwierdzić czy hasła, które głosi – są hasłami, obliczonymi na interesy proletariatu, a nie „większej grupy społecznej”. O tym formalnodemokratycznym (większość-mniejszość), liberalnym podejściu – pisze Lenin w „Renegacie Kautskim”:
„Formalnodemokratyczny punkt widzenia – to właśnie punkt burżuazyjnego demokraty, który nie uznaje, że interesy proletariatu i proletariackiej walki klasowej stoją wyżej.” [23]
Trockiści jako w rzeczywistości – burżuazyjni demokraci – postrzegają walkę klasową przez pryzmat większość/mniejszość, wspierając walkę większości przeciwko mniejszości w krajach Pierwszego Świata. Nie chcą wiedzieć – jaka to jest większość i że w zasadzie to stanowi ona w kardynalnej kwestii rewolucji – jedność z mniejszością, przeciwko której walczy trockizm. Owa większość w Pierwszym Świecie to arystokracja pracy, której walka nie ma na celu wyzwolenia proletariatu, ani socjalizmu, lecz pogłębienie wyzysku prawdziwego proletariatu, który znajduje się w krajach Trzeciego Świata.
Jeżeli organizacja rzeczywiście służy prawdziwemu proletariatowi i posiada słuszną, marksistowską linię polityczną, to jeżeli działa w społeczeństwie, w którym brak jest proletariatu – to może mimo to być ona prawdziwie awangardową, prawdziwie rewolucyjną i komunistyczną organizacją. Tak rzecz się ma z Organizacją Czerwonej Gwardii. Organizowanie pierwszoświatowców i stawanie w awangardzie szerszego ruchu arystokracji pracy, większej warstwy społeczeństwa Pierwszego Świata jest wręcz przeciwnie – polityką skrajnie antyrewolucyjną i socjalfaszystowską.
Przejdźmy dalej.
„Jednak tamten «antystalinizm», jeśli wziąć za niego wszystkie próby komunistycznej krytyki Stalina, pozbawiony był wyrazistej treści ideologicznej, łączył ze sobą zarówno konsekwentnych rewolucyjnych marksistów jak i całkowitych oportunistów którzy krytykowali Stalina pobieżnie i niekonsekwentnie, łączył ze sobą tak odległe nurty jak trockizm Lewicowej Opozycji, bucharinowców (prawicową opozycję), Brandlera i Thalheimera, komunistów wolnościowych odrzucających leninizm, lewicowy komunizm, titoizm, a nawet Chruszczowa, pachołka Stalina który odważył się po śmierci skrytykować swojego mistrza.”
Dlaczego wszelka próba komunistycznej krytyki Stalina była „pozbawiona wyrazistej treści ideologicznej”? Ponieważ była niesłuszna. Jeżeli za „konsekwentnych rewolucyjnych marksistów”, Pan Wójcicki uważa Trockiego, Titę czy Brandlera – to możemy tylko współczuć Władzy Rad faktu, że popiera wszelkich oportunistów przeciwko marksistom, że konsekwentnie podąża za prądem oportunistycznym w ruchu robotniczym, kontynuując tradycję zdrady.
9. „Próba czasu” dla trockizmu
„Próba czasu, która jest najlepszym sprawdzianem dla teorii, pokazała że z szerokiej rzeszy «antystalinistów» jedynie Trocki zasługuje na uznanie i wyniesienie na piedestał za marksistowską analizę ustroju ZSRR i przewidzenie możliwości kontrrewolucji z tym związanej.”
Trocki wcale nie przewidział kontrrewolucji w ZSRR. Teoria Trockiego o biurokracji nie odpowiada podstawowym faktom. „Marksistowska” analiza ustroju ZSRR opierała się na metafizycznym podejściu do klas, biurokracji i jedności. To nie jakieś abstrakcyjne „wyradzanie się biurokracji” spowodowało nadejście w ZSRR epoki rewizjonistycznej. Słuszną analizę kontrrewolucji w ZSRR dali maoiści, a nie trockiści. Równanie tych teorii nie ma racji bytu.
„Nie ma międzynarodówek bucharinistowskich, titoistowskich i brandlerowskich ani też w zbyt wielu zwolenników tych nurtów na świecie, tak jak ma miejsce to u trockistów .”
„Na świecie” – oznacza u Pana Wójcickiego – w Pierwszym Świecie. I w Pierwszym Świecie, gdzie przeważającą część społeczeństwa stanowi drobna burżuazja – drobnoburżuazyjna ideologia trockizmu może zdobyć sobie niejaką część zwolenników. Jest to jednak nie proletariat, lecz arystokracja pracy. I chwalenie się tym – jest kolejną oznaką socjalfaszyzmu, faktycznej zdrady proletariatu i w żadnym razie nie oznacza siły marksistowskiej.
Próba czasu dla trockizmu mówi jednoznacznie – trockizm przegrał. Idee Trockiego nie zwyciężyły nigdy i nigdzie, nawet wśród pierwszoświatowych robotników. Trockiści nigdy nie zaprezentowali alternatywy wobec „stalinizmu”. Przywództwo Stalina doprowadziło proletariat do socjalizmu w ZSRR i stworzenia szeregu państw demokracji ludowej w Europie i w Azji, po całkowitej anihilacji niemieckiego nazizmu, a więc de facto uratowaniu wielu narodów przed eksterminacją, a i całej ludzkości od barbarzyńsko-imperialistycznej dominacji. Przywództwo Trockiego doprowadziło tylko do powstania stert bezwartościowej makulatury.
Oto jest cała prawda o trockistowskiej krytyce stalinizmu. Jest to krytyka, którą wieczni przegrani kierują na wygranych. Krytyka, którą metafizycy wypowiadają dialektykom. Krytyka, którą oportunizm wypowiada rewolucyjnemu kierunkowi w ruchu robotniczym. Krytyka, którą drobna burżuazja kieruje w stronę proletariatu. Krytyka inteligencików, kierowana w stronę ludu. Krytyka socjalfaszystów w kierunku marksistów.
To żadna krytyka. Krytyka w cudzysłowie.
M. Rakulski
Przypisy
[1] http://1917.net.pl/?q=node/2784
[2] http://trzeciswiat.wordpress.com/2010/05/14/upadek-socjalizmu-od-nauki-do-utopii/
[3] „Co robić?”, Dzieła Wszystkie, t. 6, s. 9.
[4] Tamże, s. 22.
[5] http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/06/29/czym-jest-socjalizm-czym-jest-komunizm/
[6] http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/05/18/m-rakulski-wyscig-z-kapitalizmem/
[7] „Według materializmu dialektycznego, wiodącą rolę odgrywają czynniki ekonomiczne czyli właśnie obfitość dóbr która jest warunkiem koniecznym zwycięstwa socjalizmu i komunizmu.” http://www.1917.net.pl/?q=node/5128&page=1
[8] Stalin, „Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR”, wyd. 1952, s. 70.
[9] Lenin, „Dziecięca choroba «lewicowości» w komunizmie”, wyd. 1949, s. 31.
[10] http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/12/21/kilka-slow-o-stalinie-w-dniu-jego-urodzin/
[11] http://trzeciswiat.files.wordpress.com/2012/01/mao-w-sprawie-praktyki.pdf
[12] http://trzeciswiat.wordpress.com/2010/08/02/lenin-a-trocki-dwadziescia-lat-walki-1903-1923/
[13] http://www.marxists.org/polski/trocki/1930/rp/10.htm
[14] http://www.marxists.org/polski/lenin/1915/08/stany-zj-europy.htm
[15] http://www.marxists.org/polski/lenin/1917/par/03.htm
[16] Lenin, „Rewolucja proletariacka, a renegat Kautsky”, Dzieła wszystkie, t. 37, s. 231.
[17] http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/10/27/stara-wladza-nowa-wladza-reformy-kontra-rewolucja/
[18] http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/07/19/a-iwanow-dialektyka-kultu-jednostki/
[19] Lenin, „Co robić?”, Dzieła wszystkie, t. 6, s. 23.
[20] Tamże, s. 39.
[21] „Czerwona książeczka”, s. 342.
[22] Tamże, s. 10-11.
[23] Lenin, „Rewolucja proletariacka a renegat Kautsky”, Dzieła wszystkie, t. 37, s. 263.